Trochę o mnie…

W wieku 23 lat uległem wypadkowi. Obecnie mam 47 lat.

W wyniku tego został złamany kręgosłup na odcinku piersiowym th 10 z uszkodzeniem rdzenia kręgowego (paraliż kończyn dolnych, brak czucia od pasa w dół). Resztę życia spędzę poruszając się za pomocą wózka inwalidzkiego.

W wypadku doznałem złamania kręgosłupa, odpryski kości z kręgosłupa uszkodziły rdzeń kręgowy, po jednej stronie miałem złamane wszystkie żebra, przebite i odbite płuco, wstrząśnienie mózgu, mocno rozciętą głowę, liczne otarcia itd.

       Praktycznie życie na wózku trzeba było zaczynać od nowa, od zera, byłem wtedy bez pracy, bez ubezpieczenie, nie dostałem żadnego odszkodowania, gdyż pobierałem wtedy zasiłek dla bezrobotnych tak zwaną kuroniówkę, było tylko ubezpieczenie od leczenia szpitalnego.

W szpitalach przeleżałem kilka lat, gdyż imały się różne dolegliwości między innymi odleżyny, operacja plastyczna z powodu odleżyn, uszkodzona cewka moczowa przez lekarza, kamica nerkowa, usuwanie kamienie z nerek i pęcherza, operacja ciaśni nadgarstków i wiele innych.

Pod koniec 2016 roku miałem drugi uraz na odcinku szyjnym. Tak pechowo wywróciłem się na wózku, że uderzyłem szyją o szafkę (w potwierdzeniach jest rezonans magnetyczny). Skutki są takie, że mam teraz mrowienie, drętwienie, bóle  kończyn górnych i ten ból nasila się przeważnie w nocy.

Być może to wszystko, co mnie spotkało, to przypadek. Zbieg nieszczęśliwych, następujących po sobie wydarzeń.

Ciągłe korzystanie wyłącznie z rąk, przesiadanie się, napędzanie wózka, praktycznie już ponad 20 lat w sposób ciągły powoduje, że ręce (w szczególności ramiona i nadgarstki) strasznie bolą i często odmawiają mi posłuszeństwa.

O co proszę… o rehabilitację

Tylko systematyczne ćwiczenia rehabilitacyjne pozwolą mi być jak najdłużej samodzielnym. Koszty jednego turnusu rehabilitacyjnego wahają się w granicach 4 000 – 5 000 zł. To, co oferuje NFZ jest niewystarczające. O to proszę najwięcej, że tylko rehabilitacja pomoże mi być jak najdłużej samodzielną osobą.

W ostatnim okresie po wszystkich badaniach wyszły na jaw inne schorzenia takie jak cukrzyca, arytmia serca, nadciśnienie, problemy urologiczne, problemy krążeniowe oraz zrobiła mi się odleżyna, która za bardzo nie chce się zaleczyć. To wszystko jest związane z problemami, stresem, długoletnim siedzeniem na wózku.

Moja renta inwalidzka wynosi niecałe 1100 zł wraz dodatkiem pielęgnacyjnym i nie wiadomo, co w pierwszej kolejności kupić i co wybrać leczenie czy opłaty za rachunki bieżące.

Nie jest też moją winą, że nie zdążyłem zapracować na lepszą rentę, gdyż byłem młodym chłopakiem jak zostałem kaleką.

Życie jest piękne nawet, jeśli człowiek porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego, tylko potrzebne jest trochę wsparcia i zrozumienia osób drugich, władz rządzących, że i taka osoba chce funkcjonować i egzystować tak jak każdy pełnosprawny człowiek.

Do żadnej pomocy się nie kwalifikuję, gdyż przekraczam jakieś głupie kryteria dochodowe. Liczy się dochód a nie wydatki osoby niepełnosprawnej, które są bardzo duże. Nie idzie żyć za 1100 zł, to brakuje nawet na opłaty rachunków bieżących, a gdzie leczenie, rehabilitacja, kupno leków.

Mój dochód, jaki posiadam idzie w większej części na utrzymanie mieszkania, opłaty bieżących rachunków i już na nic nie zostaje. Jest naprawdę bardzo trudno wszystko ogarnąć.

Nic się już nie zmieni, taka sytuacja zdrowotna pozostanie do końca moich dni, jest z roku na rok coraz gorzej…

Próbuję, walczyć o leprze jutro, nie poddawać się. Osobom zdrowym chodzącym jest trudno a co tu mówić inwalidzie na wózku.

Jeśli Państwo uznacie, że warto mi pomóc w moich zmaganiach, rehabilitacji, leczeniu, zakupie niezbędnych rzeczy do samodzielnej egzystencji.

Trudno wszystko opisać w kilku zdaniach. Więc proszę śmiało pisać i zadawać pytania. Ja chętnie odpiszę i udzielę wyczerpujących odpowiedzi.

Chcę być jak najdłużej samodzielny, mam małego synka, który ma dopiero 5 lat. Chciałbym widzieć jak dorasta i cieszyć się każdą spędzoną z nim chwilą. Można zobaczyć na zdjęciach w galerii.

„Potrzebuję pomocy, to o tyle trudne, że nigdy nie przypuszczałem, że będę w tym miejscu. Można mieć wiele pieniędzy. Ale one topnieją. Jak lód, który, gdy zobaczy 30 stopniowe słońce, to się po prostu rozpływa. Wiem, co mnie jeszcze czeka – operacje, rehabilitacja i tak dalej… To wymaga dużych nakładów finansowych”,,

Dziękuję za poświęcony czas

Piotr Gawrysiak

  • POMAGAJ ZA DARMO

    Idea Fair Play

  • WPŁAĆ PRZEZ PAYU

  • WYŚLIJ SMS

  • POMAGANIE PRZEZ KUPOWANIE

  • MÓJ PROFIL W FUNDACJI